Witajcie,
Długo mnie tu nie było.
Ostatni wpis pochodzi z października 2017 roku, co daje nam w sumie cztery i pół roku przerwy od publikacji.
Dla bloga oznacza to śmierć. Brak postów, brak komentarzy, brak ludzi, których cokolwiek mogłoby tu przyciągnąć, już o zatrzymaniu nie wspominając.
A jednak wróciłam.
Pytanie tylko, dlaczego?
Otóż... Postanowiłam zrobić z tego bloga prawdziwy pamiętnik. Taki, w którym będą moje przemyślenia, analizy i przede wszystkim moje historie z przeszłości. Opisy będą widziane moimi oczami. Nie będzie to nic obiektywnego. Będą z pewnością wyolbrzymione i często karykaturalne, ale to moje uczucia i ich nie zmienię.
Za niecały miesiąc mam urodziny, a to będzie forma mojej terapii. Mój prezent dla samej siebie, a może i dla kogoś, kto tu trafi i zrozumie.
Mam też nadzieję, że ktoś, kto mógł mieć podobne problemy do mnie znajdzie tu siłę, pocieszenie albo cokolwiek innego, co będzie dla niego aktualnie ważne i potrzebne.
Poza moimi wpisami będą się dalej pojawiały wiersze, które wciąż gdzieś skrobię w brudnopisach, na luźnych kartkach i w notatniku w telefonie.
Posty będę starała się dodać cyklicznie, co niedzielę.
Będzie to moja próba systematyczności.
Mam nadzieję, że dam radę. Trzymajcie za mnie kciuki.
Dziękuję za uwagę,
Evi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz